List do M. Scholastyki Władyczko (w Rzymie)

(Przemyśl), 21 (XII) 1906 r.
Ukochana Matko!

[...] Może jeszcze doczekam się wiadomości, jak się odbyła wizyta u Kard. F[erraty], Trudno prawie uwierzyć by z takim lekceważeniem pracy O. P[iusa] i tak brutalnie nasza sprawa została odrzucona i traktowana. - jakiś dopust Boży - a O. Piusowi za jego serce dla biednych sierot Pan Jezus nagrodzi. [...]. 3) najboleśniejsze dla nas wyrzeczenie się Ojca, myślałam że mi serce pęknie na myśl zrobienia takiej przykrości Starcowi stojącemu nad grobem, od którego tyle dobrego zaznałyśmy - czarną niewdzięcznością to mi się wydało. Dopiero słowa O. Piusa dziwną ulgę mi sprawiły, dziwną moc nad duszą mają nade mną jego uwagi - słowa, a zaufanie bezgraniczne ułatwia wykonanie każdego rozkazu. Proszę z ucało[waniem] nóg podziękować za to wszystko, co względem odnoszenia się do O. H[onorata] powiedział. De facto od lat 10 słyszałam zdanie Ks. B[pa] R[uszkiewicza], że tylko przewożonemu] daje Bóg światło, jak ma prowadzić (naturalnie według Ustaw) Zgromadzenie], a Fundator nie mogąc wizytować, nie może dawać stosownych poleceń. Od tego mniej więcej czasu O. H. ani naszymi duszami, ani Zgromadzeniem] nie kierował, a od półtora roku absolutnie się nie zajmuje niczym innym, oprócz kwestii naszego potwierdzenia [...]. Ze swej strony przyrzekam zastosować się do danych rozkazów - zarządzać, tak jak Duch Św. natchnie; w razie jednak jakich nieprzewidzianych trudności muszę mieć jasną drogę wytkniętą, gdzie się udawać po radę. [...] Jedno mi tylko najtrudniejsze zawiadomienie O. H[onorata] o zapadłej decyzji i natychmiastowe zerwanie korespondencji. Przyszła mi myśl w czasie mod[litwy], czy nie mógłby Ks. Arcy[biskup Simon], do którego O. H. tyle razy się zwracał, napisać od siebie, jaki warunek S. Kongr[egacja] kładzie. - Zapytaj też Ukochana O. Pi[usa] czy możliwe z mej strony utrzymywanie korespondencji tylko dlatego, by nie zatruwać ostatnich dni życia Najdroższemu] Ojcu. Czy to by nie obciążało mojego sumienia. Następnie jak każe O. P[ius] zrobić ostatecznie, czy już ani razu nie pisać - czy nie zawiadomić O. Dr[ogiego] o zapadłym wyroku i czy nie mógłby kto inny tego ciosu zadać. Czy Skirmunt czy Arcy[biskup] czy O. G[enerał]. Po powrocie do domu nie sposób mi wszystkiego milczeniem pokryć. Sam Ojciec może pytać; wobec zakazu Giustiniego co robić - wprost w głowie się przewraca. [...] Pomimo całej goryczy, zawodu, boleści bezmiernej, spokój w duszy panuje całkowity, zdanie się na wolę Bożą - co nie znaczy jednak, aby opuścić ręce i dać za wygraną - trzeba robić co każą i pozostać tak długo jak wypadnie. [...] - wprost nie widzę innego wyjścia nad posłuszeństwo Kościołowi; nie wiem, czy jasno swoje myśli wypowiadam i czy rozumiesz Ukochana, o co mi idzie. [...]- W ostateczności czepia mi się uparcie myśl, by błagać Ks. [Adama] Sap[iehę] o wyrobienie osobistej audiencji, przypaść do nóg O[jca] Św[iętego] jak dziecko biedne - przedstawić trudności wynikłe, błagać z miłosierdzia nie już o urzędową aprobatę, a wprost o jakieś słówko pochwalające i zalecające nas jako prawe dzieci Kościoła. Modlę się ustawicznie do Ducha Św. o światło i pomoc dla Ukochanej Matki. Proszę na wszystko szanować swe zdrowie, nie żałować pieniędzy na fiakry - sił straconych niczym się nie okupi. Z posłuszeństwa nakazuję jeździć, odżywiać się, wypoczywać o ile się da. Wiem jakie kursa są w Rzymie, a walka wewnętrzna i umysłowa praca jak wyczerpująca. [...] U Żłóbka Pańskiego zejdziemy się duchem - w modlitwie znajdziemy siłę do znoszenia krzyży - osłodę - i pokój. Niech Ukochaną Matkę Dzieciątko Boże błogosławi - wspiera - słodzi osamotnienie i przyprowadzi szczęśliwie. O św[iętą] modjlitwę] usilnie prosi nędzna sługa

Maria

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz