List do s. Janiny Popławskiej (w Lublinie)

(Kraków), 25191915 r.
Ukochana Janinko!

[...] Nie umiem wypowiedzieć jak pragnęłam dowiedzieć się wszystkich szczegółów o Was - ustawicznie błagałam Boga o opiekę nad Wami i ufałam bezgranicznie Jego dobroci i rzeczywiście jak widzę niejednokrotnie cudów prawdziwych doznałyśmy, wszyscy żyją, pracują - domy całe i nędzy żadna nie zaznała, wśród ogólnej biedy i cierpienia. Jakaż to wdzięczność należy się Bogu od nas i wierność w spełnianiu naszych zobowiązań, tym tylko okażemy Bogu naszą miłość. - Nie mogę zamilczeć co czuję w sercu i co mi ciągle w myślach się przedstawia; patrząc na ogólne cierpienia czuję się pobudzona do przesłania Wam zachęty byście ustawicznie błagalne modły zasyłały do Boga o miłosierdzie nad naszą Ojczyzną ukochaną i o pokój dla całego świata; a do modlitw byście przyłączyły coś z umartwień możliwych dla Waszych sił praktykowały nieustanne wewnętrzne umartwienie swej woli, miłości własnej, znosząc nadto spokojnie codzienne krzyżyki i ofiarując je w intencjach przebłagania słusznego gniewu Bożego. - Zdaje mi się, że ten rok pod każdym względem będzie cięższym dla nas od poprzedniego i że dopiero teraz uczujemy, co to jest prawdziwe cierpienie; trzeba hartować się, wzmacniać duchowo i ofiarować się Bogu miłośnie na wszystkie krzyże, jakimi podoba Mu się nas doświadczyć, a jednocześnie ufać Jego dobroci, że wzmocni nasze siły w danej chwili i pospieszy z pomocą. - Mamy tego dotykalny dowód i obecnie, zdawało się że ten rok tyle przyniósł krzyży i osobistych i ogólnych, że więcej nie udźwigniemy. A tu niespodzianie jak grom z czystego nieba spadła wiadomość telegraficzna o śmierci naszego Czcigodnego Opiekuna księdza Mazanka [29 VIII 1915 r.] skamieniałyśmy wszystkie - po cierpieniu dojmującym przyszła myśl ludzka, co teraz poczniemy bez jego opieki, pomocy duchownej i materialnej, modlitwa przywróciła nam równowagę, wszak to dzieło nie ludzkie, a Boże - nie na ludziach, na Bogu jedynie oprzeć się musimy, Pan Bóg dał nam opiekę, Pan odjął, niech imię Jego będzie błogosławione. Choć ten krzyż cięższy nad inne, czujemy pokój, którym tylko Bóg udarować może - oderwanie większe od rzeczy ziemskich - ufność bezgraniczną w pomoc Bożą.

Zapewne nasz drogi Ojciec uprasza nam łaski potrzebne i usposabia ludzi do spieszenia nam z pomocą jak na teraz tylko duchową, ale to najważniejsze w naszym życiu. Ks. Barda przybiegł zaraz po śmierci Ojca z pociechą i współczuciem wielkim, dla śp. Ks. Prałata jest z największa czcią, miłością i całkiem jego duchem przejęty, został naszym spowiednikiem [...]. Najp[rzewielebniejszy] Ks. Biskup Nowak został naszym Komisarzem [...].- Czyż to nie od Boga taka opieka! Dziękujcie Bogu za nas i proście, by i materialnie nam dopomógł wśród obecnej drożyzny, bez pomocy Ojca i pracy zarobkowej ciężko nam bardzo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz