List do Sióstr w Krakowie

Warszawa, 13/1 1928 r.
J.MJ.F.

Ukochane moje Kuzyneczki.

Dawno nie pisałam do Was mając zakazane przez 3 lekarzy pracę męczącą, a szczególnie ze względu na ból oczu i głowy. Przez 3 tygodnie oszczędzałam się sumiennie ze strachu na stracenie wzroku - wszyscy lekarze utrzymują, że to pogorszenie powstało z powodu nadmiernej pracy. Musimy całym sercem poddawać się woli Bożej wierząc, że ten Ojciec nasz Najukochańszy daje nam to co uważa za najlepsze dla dusz naszych. Wiemy wszystkie z doświadczenia że tylko krzyżom zawdzięczamy nasze powołanie i szczęście obecne - modlę się codziennie byśmy korzystały z każdego nawiedzenia Pańskiego i o moc do znoszenia cierpień. Podobało się Bogu, jak już zapewne wiecie od p. Cecylii, w samą Wigilię przysłać jako dar krzyżyk ciężki pochodzący z wypadku zupełnie niespodziewanego - auto wpadło na trotuar i przygniotło p. Marię T[yborowicz], Nie powtarzając wiadomych wam rzeczy, donoszę jak biedaczka cierpi - otóż ma złamaną nogę powyżej kolana, a raczej pogruchotaną w brzydki sposób, po prześwietleniu doktor złożył takową - nie chciała poddać się żadnym narkotykom - zniosła srogi ból bez uśpienia ani znieczulenia. Leży wyciągnięta w takim aparacie jak niegdyś Mania W[ąsik], W drugiej nodze utworzył się skrzep z bólami nieznośnymi, oprócz tego na końcu krzyża duży guz, który wczoraj przeciął lekarz, wyszło krwi zapiekłej pół szklanki, oprócz tego tworzą się odleżyny - cierpi bardzo, może będę mogła załączyć jej list. Usposobiona dobrze gotowa na wszystko co podoba się Bogu z nią uczynić. Prosimy usilnie o św. modlitwę by te cierpienia posłużyły do uświęcenia jej duszy. [...]

Ukochane serdecznie i opiece Bożej polecam, dla siebie i chorych proszę o św. modlitwę i pozostaję kochającą

Maria H.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz